Blog > Komentarze do wpisu

Już wkrótce w naszej szkole

Karol Maliszewski

Urodził się w 1960 r. w Nowej Rudzie, gdzie mieszka do dzisiaj. Pracuje w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadził warsztaty poetyckie w Studium Literacko-Artystycznym przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Absolwent filozofii. Doktor nauk humanistycznych. Poeta, prozaik, krytyk literacki.

Poezja:

  • Dom i mrok (1985).
  • Wiersz wolny (1987).
  • Miasteczko - prośba o przestrzeń (1988).
  • Będę przebywał jeszcze wtedy w Polsce (1991).
  • Młody poeta pyta o- (1994).
  • Rocznik sześćdziesiąty grzebie w papierach (1996).
  • Rok w drodze (2000).
  • Inwazja i inne wiersze (2004).
  • Zdania na wypadek. wiersze wybrane (2007).
  • Potrawy pośmiertne (2010).

Proza:

  • Dziennik pozorny (1997).
  • Próby życia (1998).
  • Faramucha (2001).
  • Sajgon (2009)

Szkice krytyczne:

  • Nasi klasycyści, nasi barbarzyńcy. Szkice o nowej poezji (1999).
  • Zwierzę na J. Szkice o wierszach i ludziach (2001).
  • Nowa poezja polska 1989-1999. Rozważania i uwagi (2005).
  • Rozproszone głosy (2006).
  • Po debiucie. Dziennik krytyka (2008).
  • Pociąg do literatury. Szkicownik literacki z Dolnego Śląska (2010).

Wrocław-Ełk (wysiadam w Poznaniu)

Na małe kawałki
ból każe jej rwać list od kochanego
mężczyzny, widzę to i doznaję
szarpnięć, bo wjeżdżamy w tunel;

inna mocuje się z cieniem,
co zapadł w przedwczorajsze sny,
ręka zaciska się na kroczu, drży;

biedne i rozdarte, złamane płcią,
kto im tę siną pieczęć przystawił
do warg, kochają na oślep
cokolwiek, takie są;

ale jedna nie, wychodzi skądś
i daje dłoń, mam jej wróżyć
(ocknij się, to konduktorka,
bilet proszę, bilet!)



Requiem

Tu wszystkie gałęzie należą do zmarłych,
machają nimi wytrwale na wietrze;
czy wciąż w albumach tkwią ich młode oczy,
nie wiem; pozostawili mundury,
suknie ślubne, komunijne ubranka;
nadzy wślizgują się między gałęzie;
czy tam jest jakiś popas
lub piknik u Boga, nie wiem;

nie mogę zawierzyć mitologiom,
niezupełnie wierzę tylko w rozkład;
wrócić na ziemię wiosną, bić deszczem,
być jasnym pędem, gorzkim mleczem w żwirze.





niedziela, 20 listopada 2011, nieparszywa12

Polecane wpisy