Wpisy z tagiem: Jacek Dehnel

poniedziałek, 24 października 2011

czyli co warto poczytać w chłodne, październikowe i listopadowe popołudnia!  

 

 Bohdan Zadura
Nocne życie

„Zadura z pasją opowiada o znaczkach, podróżach, przemieszczaniu się. Jest wiarygodny, zachwyca normalnością wypowiedzi, ma poczucie humoru, przemawia do czytelnika, w zaufaniu dzieląc się swoimi przygodami i refleksjami. Jest to poezja dystansu, wieloznaczności, ale i mądrego dialogu, który wykracza poza ramy tradycyjnego dyskursu.” – tak o książce mówi poetka Daria Paryła.

 

Jacek Dehnel
Rubryki strat i zysków

Zebrane poematy i cykle poetyckie z lat 1999-2010

 Książka niedawno miała swoją premierę i już cieszy się dobrymi recenzjami. Jak zapewnia nas wydawnictwo Biura Literackiego możemy tu odnaleźć „ślady podróży – zarówno tych rozumianych dosłownie, jak i tych odbywanych po obszarach literatury, sztuki, metafizyki.”

 

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
Imię i znamię

Pięknie i dobitnie opisuje książkę Paweł Bernacki (wrocławski młody poeta): „Dycki z jednej strony opisuje arkadyjskie elementy swojego dzieciństwa, z drugiej ani na chwilę nie może zapomnieć o jego tragizmie: szykanach za ukraińskie pochodzenie i język chachłacki, chorobie matki, śmierci przyjaciół. Jako pastuszek-poeta pielęgnuje nie tyle zwierzęta, ile obrazy z przeszłości, ślady własnej tożsamości, które jeden po drugim uciekają. W końcu pozostają mu tylko nieliczne, chaotycznie ułożone wspomnienia: owoców, imion, pojedynczych scen. Ich miejscem, mimo nieustannie podkreślanych w Imieniu i znamieniu ograniczeń i nieprzydatności, staje się poezja.”



Tadeusz Różewicz
Wycieczka do muzeum

Obchodzący w tym roku 90 urodziny Tadeusz Różewicz od zawsze dostarczał każdemu czytelnikowi niesamowitych wrażeń. To samo dzieje się w „Wycieczce do Muzeum”. Co możemy w niej znaleźć?   Justyna Sobolewska – krytyk literacki: „W nowym zbiorze opowiadań Tadeusza Różewicza znajdziemy utwory bardzo znane, takie jak chociażby tytułowa "Wycieczka do muzeum", ale i teksty rozproszone, które ukazały się dotychczas tylko w czasopismach. Nawet jeśli niektóre opowiadania znaliśmy, ułożone w taką całość tworzą spójny obraz. Teraz widać, jakim obserwatorem jest Różewicz. Dostajemy bowiem do rąk jeden z najbardziej przenikliwych portretów polskiego XX w.”






poniedziałek, 10 października 2011

6 października odbył się kolejny "Port Literacki po godzinach", organizowany przez Biuro Literackie we Wrocławiu. Nawiasem mówiąc był to debiutowy wieczór dla dwunastkowiczów jako uczestników wydarzenia z tej serii. Pretekstem do spotkania była premiera dwóch książek - "Rubryki strat i zysków" Jacka Dehnela, a także książki "Imię i znamię" Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego.

 


 

JACEK DEHNEL

 RUBRYKA STRAT I ZYSKÓW

 

 

 

Pierwszym gościem był Jacek Dehnel. Spotkanie z nim prowadził Paweł Kozioł. Jego notę biograficzną pozwolę sobie skopiować ze strony Biura Literackiego:

Urodzony w 1979. Poeta i krytyk literacki. Związany z warszawskim Staromiejskim Domem Kultury. Współredaktor kwartalnika literackiego "Wakat". Doktor nauk humanistycznych, specjalizuje się w średniowiecznych kronikach. Ostatnio wydał tomik Metale ciężkie (2010). Mieszka w Warszawie.

 

Rozmowa, przeplatana odczytywaniem przez Jacka Dehnela fragmentów nowej książki, miała podkreślić znaczenie ,,Rubryki strat i zysków' jako pozycji podsumowującej, scalającej dorobek poety. W sali wystawione zostały także obrazy Autora. Dehnel przedstawił proces swojego artystycznego dojrzewania. Opowiadał o rzeczach, które go inspirują i o tym jak jego spojrzenie na siebie i sztukę ewoluuje z biegiem czasu. Przybliżył także swój sposób myślenia i kojarzenia obrazami, które dopiero potem zmieniają się w słowa i zostają przelane na papier. 

By dać Wam przedsmak tego co znajdziesz w ,,Rubrykach strat i zysków", zamieszczam parę fragmentów z książki:

 

Języki obce
(notatki na marginesach programu Międzynarodowego Festiwalu Poezji)

IV. Pamięć

Wielki człowiek jest wielkim poetą i tłumaczem, więc znał innych wielkich poetów i wielkich tłumaczy. "Ach, to był wielki poeta! - mówi wielki człowiek - pamiętam doskonale, jak siedział przy stole, po lewej stronie kobieta, po prawej stronie kobieta, a on trzymał prawą rękę na kolanie tej po lewej i lewą rękę na kolanie tej po prawej, i równocześnie pił wino i mówił o sztuce. To był wielki poeta." - mówi wielki człowiek.
 

V. Literatura

Przy śniadaniu Amerykanka mówi Słowakowi: znam jedna Słowaczkę, Zuzanę. Jest malarką, wyjechali kiedy była dzieckiem. Najpierw do Niemiec, potem do Stanów. Jej ojciec rozwiódł się z jej matką i wrócił na Słowację. Jest malarką i ma piękne, kręcone włosy.Słowak odpowiada: a, tak, Zuzana, to typowe słowackie imię.A ja myślę o tym mężczyźnie, który zostawił żonę, zostawił córkę, jej piękne kręcone włosy, American Dream, Deutscher Traum, i mieszka w innym życiu, nie wiedząc nawet że w tej chwili jest statystą w rozmowie obcych ludzi, przy śniadaniu, przypisem do anegdoty.

Myślę o jego dłoni, o łyżce w dłoni, o łyżce dzwoniącej o talerz.

 

 

EUGENIUSZ TKACZYSZYN-DYCKI

IMIĘ I ZNAMIĘ

 

Recytację fragmentów książki przez Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego poprzedził, krótki wstęp Piotra Śliwińskiego:

Urodzony w 1962 roku. Krytyk literacki, literaturoznawca. Pracownik Instytutu Filologii Polskiej UAM w Poznaniu. Znawca poezji współczesnej. Przewodniczący Kapituły Nagrody Literackiej Gdynia. Opublikował m.in. Przygody z wolnością. Uwagi o poezji współczesnej(2002). Mieszka w Poznaniu.

 

Książki ,,Imię i Znamię'', a także Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego będzie dotyczył kolejny wpis, a oto przedsmak, czyli fragment premierowej pozycji!

 



XI. Pochwała poezji polskiej w warunkach zagrożenia

w oderwaniu od wódki i w oderwaniu 
od rodzinnej wioski w której wszystko 
mogło zniewolić poczynając 
od strzechy i wszystko zmierzić

otóż w oderwaniu od ojczystych łąk 
i pól nie byliśmy znowu tacy piękni 
i chętni choć każdy z nas nie załamując 
rąk musiał się puścić w Ogrodzie

Szwajcarskim w którym wszystko (nawet 
wspomnienie strzech) mogło nas zaboleć 
lecz poezji polskiej dawnej i współczesnej 
nie da się przelecieć w jedną noc ole!


 

XVI.

dokarmiam wszystkie wyimaginowane 
psy i zwracam sobie wolność 
na wolności również wyprowadzam 
i dokarmiam wszystkie obce

i nieobce sierściuchy których nikt nie chciał 
lecz nie stwarzam im domu (oprócz 
wiersza) obecne i nieobecne w które nikt 
nie wątpił (tym bardziej ja nie będę

przed nimi uciekał) dokarmiam więc 
wszystkie wyimaginowane psy 
lecz nikogo do siebie nie dopuszczam 
oprócz jednego małego zaropialca

 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:

Projekt:
ups
Regulamin projektu
Patroni medialni:
Biuro Literackie
Gazeta Wrocławska
ups
Księgarnia poezjem.pl
Skąd jesteśmy:
XII LO we Wrocławiu
Wrocław 2016
Tagi